Strona główna » Blog » „Formuły Dobra” – wywiad cz. 2

„Formuły Dobra” – wywiad cz. 2

8 listopada 2023

Zapraszamy do przeczytania kolejnej części wywiadu „Formuły Dobra”

Pielęgniarka Ilonka (I): A jak Daniel zareagował na chorobę? Czy mu pani nie powiedziała? Nie, pani mu nie powiedziała na początku…

Pielęgniarz Paweł (P): Ja go chyba zabierałem z doktorem, już nie pamiętam [kiedy], to nie wiedział. […]

Babcia Ula (U): To było tak: Jak on wychodził z domu, zawsze za nim patrzyłam. Za każdym razem. Nawet mogłam coś robić, [to] wszystko zostawiałam i patrzyłam. I mi się nie podobało, że on tak chodzi, ale myślałam: może już jakiegoś kawalera udaje, czy co? Ten chód mi się trochę nie podobał, nie? I [jak] on przyszedł, ja mówię: co ty [tak chodzisz] Danielku? A on mówi: „Co ty babcia? Normalnie idę.” Boli cię co? Jego nic nie bolało. To jest najgorsze, że nic go nie bolało, tylko że słaby był. Poszedł do kościoła chyba na nieszpory i przyszedł taki blady i mówi: „Babciu ściel, ja się kładę”. Ja mówię: co? Myślę sobie, że może go ktoś pobił, czy co? Pytam: A co to? Coś taki słaby? „No nic”. Na drugi dzień poszedł do szkoły i znowu idzie tak nienormalnie. A był taki żywy. Pytam: co ci Daniel jest? „No nic, taki słaby coś jestem”. Ale ten chód mnie trochę [zaniepokoił], nie? Pytam się: boli cię coś? „Nie”. No i jak ja nieraz pomyślę, to naprawdę… On się nie skarżył, że go noga boli czy coś.

I: Tak, tak, ale to tak pani się [czuła]. To pani droga, tak?

U: Tak, potem poszliśmy do chirurga, do tego, co mamie nogę amputował. Ja go nie lubiłam. […] No nic. Poszłam do chirurga i mówię, że coś [jest nie tak]. On go zbadał, ale jak on go badał, to już nie pamiętam. W każdym razie [skierował] na prześwietlenie nogi do szpitala. I jak prześwietlili (takich sześć było różnych prześwietleń) on mówi, żebym z tym prześwietleniem zaraz przyszła. [Żebym] wzięła taryfę i przyjechała. Przyjechałam z powrotem. On taki ordynarny był – jak rzeźnik – i mówi… Tak przeklął. Niech to szlag, czy jak… „To, co myślałem. To, co myślałem…” Pytam: no co? „No to, co myślałem” … Nie pamiętam, jak to wyszło.

I: Rozumiem.

U: W każdym razie powiedział, że muszę się zgłosić do Wrocławia. A Boguś trzy czy cztery dni wcześniej pojechał do sanatorium i nie miał mnie kto zawieźć. [Doktor] mówi, że jutro na 8:00 muszę tam być w szpitalu. Zadzwoniłam do Bogusia. Nie chciałam, żeby Boguś wiedział, bo ja wiem, że on jest cały za Danielem… No i co tu powiedzieć? Ale mówię, że byliśmy z Danielem na badaniach i trzeba do Wrocławia jechać [kolejne] badania zrobić. Ale [Boguś] to nie jest ojciec, nie chcieli go z sanatorium puścić. Wpierw dwa czy trzy dni był, ale jakoś – nie wiem jakim cudem – wypuścili go. Rodzina duża, a Boguś wszystkich woził. A jak [go] nie było, to nie miał mnie kto zawieźć do Wrocławia. […] No i Boguś [jednak] przyjechał i rano o 6:00 wyjechaliśmy. Ja tam dość długo czekałam. No i wyszedł taki… Myślałam, że to jakiś pijak, a to profesor. A on tak wyglądał i kulał jeszcze, ale twarz taka pijacka wyglądała…

I: (śmiech)

U: Zobaczył te prześwietlenia i nie przyjmuje mnie. Ja się rozpłakałam. No to pan doktor z Dzierżoniowa mówi, że to coś poważnego, a pan mówi nie? Ale [był też] taki młody lekarz. Ja tak siedziałam w korytarzu, taka załamana… On podszedł i mówi: „ja panią znam, przypomina sobie pani?”. Młody lekarz. „Niech się pani nie martwi, tylko niech pani tu siedzi”. To ja: A skąd mnie pan zna? A on: „Znam. Jak pani chodziła do okulisty z Danielem, ja miałem tam praktykę”. No zobacz pani….

I: Jaki ten świat mały.

U: Patrz pani, że on miał tam praktykę na okulistyce. Potem tak się patrzę – rzeczywiście znam go z widzenia. I on mówi: „niech tu pani siedzi…”. On załatwił [wszystko], [Daniel] został wtedy w tym szpitalu. To tam zrobili mu biopsję.

Ciąg dalszy nastąpi…

Zostań Bohaterem Formuły Dobra

Możesz pomóc nieuleczalnie chorym dzieciom, które nieuchronnie zmierzają do końca swoich dni, otoczone rodziną i naszą profesjonalną troską. Jesteśmy z nimi naprawdę.

Czy dołączysz do nas?

Przeczytaj inne wpisy na blogu

Matka na wyjeździe

Matka na wyjeździe

Kto tak naprawdę decyduje o tym, jak powinniśmy żyć? Jak podejmować własne decyzje, nie czując się przy tym ocenianym? Czy mogę pozwolić sobie na chwilę dla siebie, bez poczucia winy? Jak to przyjmą inni? Czy mam prawo chcieć, potrzebować i dbać o swoje potrzeby? Czasem zastan awiam się, czy to wszystko jest w porządku, czy może przesadzam… Ale może właśnie na tym polega dbanie o siebie?

czytaj dalej
Czy możemy odpuścić?

Czy możemy odpuścić?

Coraz szybsze tempo życia, checklisty, deadliny, praca zawodowa, życie rodzinne, rozmaite obowiązki – mimo chęci, codzienne funkcjonowanie wielu z nas nie przypomina życia w duchu slow life. Czy taki tryb życia jest dla nas męczący? Często tak. Jednocześnie towarzyszy...

czytaj dalej
Proste ćwiczenia na trudne emocje

Proste ćwiczenia na trudne emocje

Świadomość ciała i uważność to kluczowe czynniki wspierające regulację trudnych stanów emocjonalnych. Rozwijanie ich może pomóc w codziennym radzeniu sobie ze stresem. Poniżej znajdziesz kilka prostych, praktycznych ćwiczeń: 1. Świadome oddychanie To proste ćwiczenie...

czytaj dalej